"Team to nie tylko koszulki"

Kiedy spróbowałem zagadnąć Grzegorza Olejnika na temat zorganizowanego przez niego PRO-PARAGLIDING Team'u, zacząłem rozmowę mniej więcej tymi słowami: "Słuchaj, opowiedz mi proszę coś więcej na wasz temat. Macie jednakowe koszulki, napisy na skrzydłach, pojawiacie się wspólnie na różnych zawodach..." W tym momencie Grzegorz spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział ze śmiertelną powagą: "Słuchaj kolego, team to nie tylko koszulki."
"Tekst na tytuł jak znalazł" − pomyślałem sobie.

Pomimo tego, że w powietrzu każdy pilot tak naprawdę leci sam i ostatecznie jednoosobowo podejmuje wszelkie decyzje, to bardzo niewielu jest glajciarzy, którzy jeżdżą latać zupełnie samotnie. Praktycznie każdy paralotniarz ma znajomych, z którymi rzadziej lub częściej lata. To całkiem zrozumiałe − grupa ludzi o tych samych zamiłowaniach wzajemnie lepiej i skuteczniej nakręca się do działania, choćby z tak prozaicznych powodów, że razem znacznie łatwiej jest gdzieś wyjechać, polatać, wrócić, zmobilizować się do kupna sprzętu, itd. Czasem ta grupa znajomych po prostu jest i już, a czasem wspólne latanie wychodzi na tyle dobrze, że przybiera postać bardziej zorganizowaną - na zawodach pojawiają się teamy, nazwy, koszulki, naklejki... słowem wszystko, co pozwala lepiej się identyfikować.
Dla postronnego obserwatora jednym z polskich team'ów, który chyba najłatwiej jest dostrzec na startowisku jest PRO-PARAGLIDING Team, należący do stowarzyszenia sportowego "Karkonoski Klub Paralotniowy".

Jak robi się team?

"Nie ma jednego przepisu" - mówi Grzegorz Olejnik i dodaje - "kluczem do wszystkiego są wspólne cele i miłość do latania oraz co najważniejsze koleżeństwo oraz wzajemne zaufanie. I już." Trudno precyzyjnie określić, kiedy powstał team. Część członków team'u to byli uczniowie Grzegorza i Marka Jiruski, którzy po prostu sześć, siedem lat temu, wyszkolili się u nich, później kupili sprzęt i zapragnęli latać. Oczywiście nie stało się to od razu przepustką do bycia w teamie, bo po pierwsze szkołę Grzegorza i Marka opuściło dużo więcej osób niż liczy team, a po drugie okazuje się, że pomysł założenia teamu wcale nie wyszedł od Grzegorza. Mniej więcej pięć lat temu powoli wykrystalizowała się grupa osób, która wyszkoliła się u Grzegorza na wyższe stopnie i zaczęła z nim jeździć po Europie na "seminaria przelotowe", które organizował. I tak z czasem układ instruktor-uczeń przekształcił się w grupę kolegów mających podobne cele. Wspólne latanie, zdrowa rywalizacja i dzielenie się doświadczeniami pozwala dużo szybciej zdobywać doświadczenie.
Trudno precyzyjnie nazwać to co robił Grzegorz: był szefem, trenerem, organizatorem, managerem, choć poza tym przecież latał równo z chłopakami. Chociaż prawdę mówiąc kwestia tego, kto za kim lata, jest dzisiaj trochę bardziej skomplikowana ;) Wcześniej Grzegorz latał jako pierwszy, uczył wszystkich przelotów i zdrowego podejścia do zawodów, teraz już wszyscy koledzy z team'u "objeżdżają" go. Ale jak mówi, zdecydowanie bardziej go to cieszy niż martwi. Wszelkie decyzje, propozycje i plany w team'ie poddawane są wspólnej dyskusji i głosowaniu.

Wyjazdy

Wyjazdy teamu zdarzają się mniej więcej raz, czasami dwa razy, w miesiącu. Zawsze wyznacznikiem terminu i ostateczną przesłanką do podjęcia decyzji jest dobra prognoza pogody. Dzięki wykupionemu abonamentowi w komercyjnym, austriackim serwisie meteorologicznym Team ma zawsze najpewniejsze dane i prawie nie zdarza się, żeby podczas wyjazdu trafili na złą pogodę. Sławek Kaczyński bardzo chwali taki system: "Dużo lepiej jest pojechać raz w miesiącu na 3-4 dni w "pewną pogodę" do jakiejś sprawdzonej alpejskiej doliny i nalatać się do przesytu, niż jeździć co weekend po kraju i nie być pewnym efektów."
Generalnie celem wyjazdów team'u są treningi lub udział w zawodach. Wcześniej więcej było "treningów", udział w zawodach był jakby przy okazji, teraz proporcje zmieniły się i team głównie układa swoje plany pod udział w zawodach. "Trening", czy "wyścig", to chyba najwłaściwsze słowo, określające to, co się dzieje na wyjazdach. "Nie ma, że boli" - opowiada z uśmiechem Grzegorz - "ogólnie jest miło i sympatycznie, zwłaszcza wieczorami, ale poza tym jestem bezlitosny: wstajemy rano tak, żeby móc około 10.00 być na starcie, rozkładamy trasę i lecimy. Już w 2000 roku podczas takiego treningu w Pinzgau 3 osoby przeleciały trójkąt płaski 99km,a po trzech dniach średnio mieliśmy za sobą prawie po 300 km nad górami". Później patrzymy na wyniki, kto jak poleciał, analizujemy trasę i 'tracki' z gps'ów, dobre posunięcia i błędy. Koledzy nauczyli się rozmawiać ze sobą o lataniu, a wtedy doświadczenie przelecianej trasy mnoży się przez ilość uczestników. Dzięki temu w tak krótkim okresie czasu zaczęli tak dobrze latać "

Rywalizacja

Oczywiście rywalizacja jest, choć nie za wszelką cenę. "Nasza jest zdrowa, koleżeńska i dobrze mobilizuje do lepszego latania. Nikt nie chce być ostatni, mimo że bardzo ciężko cały czas utrzymać najwyższą formę. Każdy, kto jest w team'ie, po prostu lubi się ścigać i bardziej lub mniej poważnie myśli o zawodniczym lataniu" - mówi Grzegorz - "Cały czas robimy klasyfikację pilotów team'owych, ten, któremu zdarzy się być na końcu, "skazany" jest na poprawienie wyników. Głównie chodzi mi o to, aby każdy mógł stać się dobrze, stabilnie i bezpiecznie latającym xc-pilotem lub zawodnikiem, oraz aby przy tych wyścigach nie zapomnieć dlaczego latamy!!! Dobry wynik jest efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie." Efekty tych treningów są bardzo dobrze widoczne: od jakiegoś czasu członkowie Pro-Teamu zajmują na zawodach bardzo dobre lokaty. Przykładem tego jest chociażby zdobycie w ciągu trzech ostatnich lat tytułu drużynowego Mistrza Polski, od dwóch lat Mistrzostwa Polski w Pucharze Przelotów OLC... ale o wynikach więcej tutaj.
Niestety nie udało mi się wyciągnąć od Grzegorza aktualnej, wewnętrznej klasyfikacji teamu.
Lista członków teamu jest otwarta dla wszystkich utalentowanych pilotów zainteresowanych profesjonalną rywalizacją zawodnicza lub XC.

Sprzęt

Prawie wszyscy członkowie teamu latają na najlepszych konstrukcjach dostępnych w danym sezonie na rynku. Grzegorz jest importerem trzech czołowych firm (Advance, Skywalka i UP) − "Prawie co roku pojawiają się wybitne konstrukcje" − mówi − "staram się umożliwić loty testowe na nich, po czym każdy z pilotów indywidualnie podejmuje decyzję na czym latać". Warto zwrócić uwagę, że umiejętności Rafała Łuckosia zostały docenione w firmie UP
i został on przyjęty od sezonu 2006 do międzynarodowego UP RACE TEAMU, dzieki czemu ma sponsorowany przez firmę dostęp do najnowszego sprzętu w tym skrzydeł eksperymentalnych.

Sponsorzy

Grzegorz potwierdza, iż nie jest łatwo znaleźć sponsora. Budowanie drużyn jest dla pilotów z niższych pozycji rankingu praktycznie
jedyną szansą na pozyskiwanie dofinansowania swojej działalności, czyli zaistnienia dla urzędów miasta, sponsorów czy producentów. Na całym świecie,
w każdej dyscyplinie, współzawodnictwo ściśle związane jest ze sponsorami, czy sprzętem, którego używają zawodnicy. Nikt nie jest w stanie bez pomocy z zewnątrz udźwignąć kosztów zawodniczego życia.

Załóż Team!

Sławek Kaczyński, Rafał Łuckoś, Sławek Żydek, Wacek Kuzło, Grzesiek Olejnik, z którymi mogłem pogawędzić, gorąco zachęcają do tworzenia teamów. Wszyscy zgodnie twierdzą, że naprawdę najważniejsze jest wspólne latanie, które szczególnie dużo daje zwłaszcza wtedy, gdy wszyscy są mniej więcej na równym poziomie i chcą latać coraz lepiej, bezpieczniej, dalej i dłużej. Reszta gadżetów jest sprawą drugorzędną. Team to wszystko po prostu ułatwia.

Magazyn Paralotniowy "Loop"

 

team | sponsorzy | linki | meteo